
Tantra to duchowość poprzez ciało
Tantra – jako droga duchowa – w ekstazie widzi możliwość pełnego zjednoczenia z absolutem. Z tym że uwaga, ekstaza nie jest celem samym w sobie, jest raczej narzędziem pozwalającym na doświadczenie komunii duchowej.
Tantra bazuje na kontakcie z wymiarem duchowym i mocą kreacji, która jest w każdym z nas. Celem praktyk tantrycznych nie jest opanowanie technik, przyjemność czy ekstaza. Chodzi o zagranie wspólnej melodii i zsynchronizowanie się z partnerem, a w efekcie – całym Wszechświatem.
Większość osób, które słyszą pierwszy raz o zajęciach z tantry, ma wątpliwości, czy to na pewno coś dla nich. Pojawia się szereg pytań: Co się dzieje na takich warsztatach? Czego się nauczę? I w ogóle – o co w tej tantrze chodzi? – Jest wiele szkół – wyjaśnia Dawid Rzepecki, filozof i nauczyciel tantry. – Każda ma swoją historię i posługuje się własnymi metodami. Na potrzeby zachodniego społeczeństwa powstała specjalna ścieżka, łącząca różne podejścia. Składa się w dużej części z medytacji, wizualizacji i technik oddechowych. Skąd więc ten znak równości, który większość z nas stawia między tantrą a nauką seksu?
– W kulturze Zachodu seksualność od setek lat była wypierana i obwarowana różnymi barierami. Tantra wnosi w tę sferę świadomość – wyjaśnia Dawid Rzepecki. I choć seksualność jest tylko jednym z obszarów, którymi zajmuje się tantra, zdecydowanie wyróżnia ją spomiędzy innych ścieżek. I dodaje: – Większość uczestników naszych zajęć stanowią pary, które chcą poprawić komunikację, budować coś razem, zgłębiać bliskość – i potrzebują do tego narzędzi. Zdarza się, że żony przyciągają mężów niemalże na siłę. Pozostałych łączy przekonanie, że ich związek, choć szczęśliwy, potrzebuje rewitalizacji.
Udaje się? W ogromnej większości tak!
Tantra to miłość?
Miłość, cóż to właściwie jest? Abstrakcja, coś dla poetów, fenomen, który trudno określić, a definicji ma tyle, ilu jest ludzi. Tantra pomaga osadzić ją w rzeczywistości. – Miłość to uczucie, a więc tantra jest związana z czuciem, z ciałem – mówi Zosia Rzepecka, nauczycielka tantry i psycholożka. – Staramy się więc, by pierwszy krok w poszukiwaniu miłości był zejściem do ciała. Trzeba się znów w nim znaleźć, poczuć. Przeciętny mieszkaniec Zachodu „wyprowadził się” do głowy i to z jej poziomu przeżywa życie oraz widzi i nazywa siebie.
Ciało zostało zepchnięte na drugi plan: ma coś wyrażać, służyć czemuś i być symbolem statusu. – Boimy się uczuć doznawanych ciałem – dodaje Dawid Rzepecki. – Kiedy coś poczujemy, wstrzymujemy powietrze i… staramy się tego nie zauważać. Zmysłowe przeżywanie świata zostało nam odebrane. A w tantrze rzeczywistości doświadcza się właśnie poprzez ciało. Ono przywraca nas teraźniejszości: życie to jest TA chwila. Ty siedzisz tu, a ja tu; możemy na siebie popatrzeć, dotknąć się. Lądując w ciele, lądujemy w życiu, bo ciało jest mostem łączącym z rzeczywistością.
Dlatego początek warsztatów to powrót do „tutaj” i do ciała. Podczas medytacji prowadzący proszą uczestników, by wyobrazili sobie kulę ziemską z kosmosu. Wizualizują więc coś, co znają z telewizji czy zdjęć: błękitną planetę, zieleń lasów tropikalnych. – Ale to jest wizja z głowy. A teraz trzeba zejść na tę ziemię: siup! Przecież siedzimy na kuli ziemskiej. Dookoła jest kosmos, ale my jesteśmy TU. Ziemia jest kotwicą dla ciała. „Lądując” na niej, widzę, że moje ego – ja, Dawid, filozof, nauczyciel tantry – to tylko etykiety, którymi mogę operować w życiu społecznym. Prawda wygląda tak: po prostu jestem. TA chwila jest najważniejsza. Do tego staramy się sprowadzać osoby, z którymi pracujemy.
Wracając z kosmosu do źródła w naszych ciałach, wracamy i docieramy do energii seksualnej. – Ta energia jest życiem, pulsacją przenikającą wszechświat – mówi Zosia Rzepecka. – Każda komórka ludzkiego ciała pulsuje tą samą energią, którą pulsują całe galaktyki. Tropiąc jej źródła, schodzimy w dół, w okolice podbrzusza i narządów płciowych. Tu się ona rodzi, tu się rodzi życie.
Taki jest wstęp do tekstu. Ciekawie się zapowiada? Kliknij poniżej, a otworzy się LINK z całym tekstem:



