
Rodzina to skomplikowana struktura. Nic, co dzieje się z jednym z jej członków, nie pozostaje bez wpływu na pozostałych. Tu jesteśmy połączeni w jeden organizm i mamy funkcje do spełnienia.
System zaczyna istnieć, gdy dwoje ludzi decyduje się być razem. Nieważne, czy biorą ślub, czy tworzą związek nieformalny. Nieważne nawet, czy decydują się na dzieci – system stanowi także para bezdzietna. A kiedy na świecie pojawia się dziecko – rozwija się i… komplikuje.
Porównanie map
Człowiek jest kształtowany przez rodzinę, z której się wywodzi – uczy się budowania relacji, nabiera wartości i przekonań, doświadcza najróżniejszych emocji. Można więc powiedzieć, że w domu dostajemy do ręki swoistą mapę rzeczywistości. Każdy tworzy własną, bo każdy widzi życie po swojemu.
Co więcej, żaden nowy system nie bierze się z niczego – bazuje na co najmniej dwóch innych. To trochę jak w kalejdoskopie: dwie osoby układają nowy obraz ze starych elementów. Aby ich związek miał rację bytu, każda powinna nie tylko nie odcinać się od tego, co ją stworzyło, ale i szanować to, z czym się łączy.
Partnerzy nie zawsze wnoszą w nową rodzinę wartości po połowie. Problem polega na tym, że niezależnie od rozkładu sił, muszą wybierać między lojalnością wobec rodzinnego systemu a pragnieniem stworzenia czegoś nowego. To tak jakby ktoś nam nagle powiedział nam, że świat wygląda inaczej, nie tak, jak na naszej mapie… I że trzeba, przynajmniej w części, ją zmienić, stworzyć nową. Konflikt lojalności komplikuje szukanie równowagi między mapami naszą i partnera. Łatwiej o taką, jeśli pochodzimy z rodzin od pokoleń otwartych na zmiany, widzących świat wielowymiarowo. Trudniej, gdy wyrośliśmy w systemie, w którym przez pokolenia tradycję szanowano jako wartość trwałą.
Taki jest wstęp do tekstu. Ciekawie się zapowiada? Kliknij poniżej, a otworzy się LINK z tekstem:



